Fandom

MLPW

Niewinne kłamstwa/Transkrypt

< Niewinne kłamstwa

1161stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Dyskusja0 Share

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

<< Powrót do listy odcinków

Poprzedni transkrypt
Kwestia punktu widzenia
Odcinek
Niewinne kłamstwa
Następny transkrypt
Szkoła mistrzów


Applejack: No, to już ostatnia Filthy Rich.
Filthy Rich: Po prostu Rich, zgoda? A ja w imieniu firmy handlowej Złoty Interes dziękuję wam za kolejną dostawę jabłkowego dżemu.
Applejack: Nie ma za co, do zobaczenia. Apple Bloom czy ty pakowałaś sok jabłkowy do tych samych skrzyń co dżem?
Apple Bloom: Oczywiście! Nie jestem już maluchem, chcę pokazać, że mogę mieć coraz więcej obowiązków.
Applejack: Ale skrzynie nie są podpisane. Pamiętasz co włożyłaś do której skrzyni, tak?
Apple Bloom: Ou, tak. Jestem pewna, że wszystko pamiętam.
Applejack: Świetnie, bo źle by się stało gdyby Filthy Rich dostał skrzynie z sokiem jabłkowym zamiast skrzyni z dżemem. Wiesz co babcia sądzi o sprzedaży soku poza naszą farmą? Na pewno dałaś mu dobry towar?
Apple Bloom: Ee, pewnie, że na pewno. To wy z Big Mac'iem wracajcie do domu, a ja dokończę pracę.
Applejack: Skoro dałaś Richowi dżem jabłokowy, to co to jest?
Apple Bloom: Um, też dżem.
Big McIntosh: Ee, nie!
[piosenka tytułowa]
Filthy Rich: Babcia chyba wie, że nie planowałem wywieść od was skrzynek z sokiem jabłkowym, prawda? Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił.
Applejack: Nie martw się. My dobrze wiemy kto tu zawinił. Jasny ogryzek, dlaczego mnie okłamałaś, Apple Bloom?
Apple Bloom: Bo myślałam, że jakoś to załatwię zanim się dowiecie.
Applejack: Kłamstwa nigdy niczego nie rozwiążą. Uwierz mi. Wiem to.
Apple Bloom: A co ty możesz o tym wiedzieć? Przecież całe życie mówisz tylko prawdę.
Big McIntosh: [śmieje się]
Babcia Smith: [śmieje się]
Apple Bloom: Co was tak śmieszy?
Babcia Smith: Haha, och złociutka, haha. Gdy twoja siostra była mała, to wymyślała takie bujdy, żeśmy wszyscy aż wylądowali w szpitalu.
Apple Bloom: Co?!
Big McIntosh: Hihi, tak.
Applejack: Uhh, opowiedzmy jej to wszystko od początku. Mozę się czegoś nauczy.
Babcia Smith: Gdy Applejack i Big Mac byli tylko troszeczkę starsi niż ty teraz, bezustannie kłócili się o to, które z nich lepiej zajmuje się farmą.
Młoda Applejack: Dobra, coś ci powiem. Możesz sobie mieć większą krzepę. Ale ja mam lepsze pomysły i chcę wprowadzić ulepszenie na farmie.
Młody Big McIntosh: Hehehe, Applejack, Applejack, Applejack. Pomysły są bardzo fajne, ale pola nimi nie zaorasz, naprawdę nie wiem ile razy już ci to mówiłem.
Młoda Applejack: Zbyt wiele!
Babcia Smith: Wy dwie żaby rogate, przestańcie się kłócić i do roboty. Utrapieńcy. Najpierw idźcie do miasta. Jabłka chorują na plamicę i jak nie kupicie środka do oprysków, to plony będą mniejsze niż krasnoludek.
Młoda Applejack i Młody Big McIntosh: [warczą]
Młody Big McIntosh: Rozmawiałem ostatnio z kuzynem Braeburnem. Ten kucyk to wie jak się wziąć za bary z problemem.
Młoda Applejack: Echh... O, hejka Filthy Rich!
Filthy Rich: Mów mi Rich, zgoda? Chciałbym wam przedstawić moją narzeczoną, Spoiled Milk. Kochanie, to są Applejack i Big Mac, najciężej pracujące kucyki na farmie Sweet Apple.
Spoiled Milk: Wy pracujecie na farmie? Och, to takie dziwne.
Filthy Rich: Haha, bądź miła, skarbie. Z farmy Sweet Apple bierzemy jabłkowy dżem, to jeden z hitów w sklepie taty.
Spoiled Milk: Chciałeś chyba powiedzieć w twoim sklepie. Mój wspaniały przyszły mąż prowadzi interes Richów. Wiedzieliście? No, to teraz wiecie.
Filthy Rich: Haha, wybaczcie Spoiled Milk, lubi się mną chwalić. Ale to prawda, ja kieruję naszym sklepem i aż pękam od pomysłów, które chciałbym wprowadzić.
Młoda Applejack: A jakich?
Filthy Rich: No, na przykład taki. Niedługo zacznie się sezon na sok jabłkowy i mógłbym go dla was sprzedawać.
Młoda Applejack: To jest interesujący pomysł.
Młody Big McIntosh: Może interesujący, a może nie. Ale pomysł na pewno nie jest nowy. Babcia mówiła, że twój dziadek Stinking Rich namawiał na sprzedaż soku w waszym sklepie, a babcia przypominała mu, że zgodnie z tradycją kucyki ustawiają się w kolejce po sok jabłkowy na farmie Sweet Apple.
Filthy Rich: A więc zacznijmy nową tradycję! Pewnego dnia jedno z was zacznie kierować waszą farmą, tak jak ja kieruję sklepem. Zgaduję, że to będzie ten kucyk, który ma lepsze pomysły.
Młody Big McIntosh: No tak, jak już mówiłem i zawsze będę powtarzał, pomysły są bardzo fajne, ale pola nimi nie zao...
Młoda Applejack: Wiesz co? Możemy ci dać trzy beczułki soku jabłkowego na początek. A jak dobrze się sprzeda, pomyślimy o reszcie.
Filthy Rich: Haha, doskonały pomysł. Chodźmy kochanie, muszę przygotować miejsce na nowy towar.
Młoda Applejack: Ułi! Jeśli w przyszłości ja będę rządzić farmą Sweet Apple, a ty siedzieć cicho, to już się cieszę.
Młody Big McIntosh: Nie mogę uwierzyć, że robisz interesy z Filthy Richem, nie pytając babci o zdanie.
Młoda Applejack: Ach, babcia będzie zachwycona i przekona się, że to mi warto przekazać farmę. Zobaczysz.
Babcia Smith: Co zobaczy?
Młody Big McIntosh: Applejack wpadła na kolejny ze swoich super pomysłów. A znacie moje stanowisko w sprawie pomysłów. Po...
Babcia Smith i Młoda Applejack: Pola nimi nie zaorasz.
Młody Big McIntosh: Yy, właśnie.
Babcia Smith: Super pomysły, hę?
Młoda Applejack: Tak naprawdę to świetna okazja. Widzisz, spotkaliśmy w mieście Filthy Richa. Czy wiesz, że to on teraz kieruje sklepem?
Babcia Smith: A co ma ta świetna okazja oznaczać dla farmy Sweet Apple?
Młoda Applejack: Otóż niedługo zaczynamy produkować sok jabłkowy, a on... znaczy ja, pomyślałam, że to dobry pomysł dać mu parę beczek soku do sprzedania w sklepie jeszcze przed sezonem.
Babcia Smith: Och, o to chodzi. Absolutnie nie!
Młoda Applejack: Yhm.
Młoda Applejack: Och, ale babciu. Dlaczego nie możemy sprzedać paru beczek soku jabłkowego Filthy Richowi. Przecież sama dawałaś jego dziadkowi jabłkowy dżem do sprzedawania w sklepie.
Babcia Smith: Pamiętaj dziecko, że sok i dżem to nie to samo. Dżem w słoikach można przechowywać przez wiele księżyców, a sok zaczyna się psuć chwilę po tym, jak opuści tłocznię. Dlatego jak przychodzi sezon na jabłka, całe Ponyville przyjeżdża po sok na naszą farmę i stoi w długiej kolejce. Hm!
Młoda Applejack: Ja to wszystko rozumiem, babciu. Ale nie mogłabyś zrobić wyjątku chociaż raz? Ja mu obiecałam.
Babcia Smith: E-em. Poza tym produkcja soku to niepewny interes. I tak nie będzie go dużo w tym roku przez tę sakramencką plamicę. Niestety, przykro mi Applejack, ale będziesz mu musiała odobiecać.
Młoda Applejack: Och...
Młody Big McIntosh: Powiedziałbym "A nie mówiłem, Applejack?", ale...
Młoda Applejack: Oboje dobrze wiemy, że ty się nie umiesz powstrzymać od gadania.
Młody Big McIntosh: Ta, bo po prostu uważam, że bardzo ważne jest to, aby kucyki mówiły innym kucykom dokładnie to co mają na myśli, żeby inni zawsze i wszędzie wiedzieli, o czym dokładnie myślisz, a...
Młoda Applejack: A wtedy ty nawet nie musisz nikogo słuchać.
Młody Big McIntosh: Co?
Młoda Applejack: To co słyszałeś.
Filthy Rich: Witaj! Oto moja nowa partnerka biznesowa.
Młoda Applejack: Ach. Ja w sprawie soku Rich.
Filthy Rich: Pokażę ci co wczoraj zrobiłem po tym, jak ubiliśmy interes! Uhu! Ha, wspaniałe, co?
Młoda Applejack: Chodzi o to, że nie będę ci mogła go dostarczyć.
Filthy Rich: Co? Zaraz. Przygotowałem to wszystko bo ci zaufałem. Przybyliśmy kopytko i w ogóle.
Młody Big McIntosh: Sprawa jest taka, że farma Sweet Apple od zawsze słynie z jakości więc jeśli chodzi o słoiki...
Młoda Applejack: A zbiory będą słabe w tym roku. No wiesz, plamica.
Filthy Rich: Och! Odnoszę dziwne wrażenie, że to jest szukanie wykrętów. Kiedy dziadek robił interesy z babcią Smith, dotrzymywała słowa. Jeśli wy nie potraficie, to może nasze rodziny nie powinny już robić interesów. Jakichkolwiek!
Młody Big McIntosh: Hehe, spokojnie. Sęk w tym, Rich, że to nie zależy od nas. Widzisz, babcia jest...
Młoda Applejack: ...chora!
Filthy Rich: Co? Babcia jest chora? Ja nie miałem pojęcia.
Młody Big McIntosh: Tak, nikt nie miał.
Młoda Applejack: Big Mac ma na myśli to, że staramy się o tym nie trąbić. Żeby klienci nie zrezygnowali ze składania zamówień na naszej farmie tylko dlatego, że brakuje nam kopyt do pracy.
Filthy Rich: O rety. Oczywiście, oczywiście jest mi bardzo przykro. Pro... proszę, dajcie znak, gdybym mógł wam jakoś pomóc.
Młoda Applejack: Jesteś szalenie miły. Ale na razie my prosimy tylko o wyrozumiałość w tych trudnych dla nas chwilach.
Filthy Rich: Mhm.
Młody Big McIntosh: Zamiast powiedzieć Richowi prawdę, ty pogorszyłaś sytuację tym strasznych kłamstwem.
Młoda Applejack: Ach, to, to to było jedyne wyjście. Słyszałeś Richa. Gdybym powiedziała prawdę, przestałby brać od nas jakiekolwiek produkty.
Młody Big McIntosh: Tak, ale to dlatego, że aa... chciałem zapytać, czy mamy jakieś grzanki do tej apetycznej sałatki, babciu.
Babcia Smith: Ech, zaraz sprawdzę.
Młody Big McIntosh: To dlatego, że obiecałaś coś, czego nie możesz dotrzymać. Ale musi być jakieś lepsze rozwiązanie niż wymyślanie historii o tym, że babcia jest chora!
Młoda Applejack: Ale uwierzył, no nie?
[pukanie do drzwi]
Filthy Rich: Przepraszam, że wpadamy bez zapowiedzi, ale chcielibyśmy życzyć babci szybkiego powrotu do zdrowia.
Młody Big McIntosh: Patrz siostra, nasz przyjaciel Rich i jego narzeczona wpadli. O, i przynieśli kwiaty. Dla babci, bo ona jest taka chora, jak wiesz. Jak miło, prawda.
Młoda Applejack: Heh, przepraszam na chwilę.
[trzask]
Babcia Smith: Och... Co to za wybryki?
Młody Applejack: O przepraszam babciu, nie zauważyłam cię.
Babcia Smith: Podskoczyłaś do mnie jak jakaś koza. Musiałaś mnie zauważyć.
Młoda Applejack: Mogę cię o coś prosić? Ja chyba zostawiłam w sadzie preparat na plamicę.
Babcia Smith: Słońce przegrzało ci mózgownicę, czy co? Jest pora na kolację!
Młoda Applejack: Tak, wiem, ale jeśli preparat tam został, trzeba go zabrać do stodoły. Ty zacznij szukać, a ja to powiem Big Mac'owi. Dobrze?
[drzwi]
Młody Big McIntosh: I zauważyłem, że to dobry sposób, żeby zwiększyć swoją siłę i odporność i...
Filthy Rich: Och, Applejack! Twój brat właśnie opowiadał, dlaczego zawsze nosi swoje jarzmo.
Spoiled Milk: Chociaż go pytaliśmy o to, jak się miewa wasza babcia.
Młoda Applejack: No tak. Big Mac robi się bardzo rozmowny, zwłaszcza gdy się denerwuje. Właśne teraz tak samo martwi się o babcię Smith jak ja.
Filthy Rich: O rety. Czy z nią naprawdę aż tak źle?
Młoda Applejack: Cóż, jedno jest pewne. Jej nie wolno teraz nikogo widywać. Wiecie, rozklejam się kiedy zaczynam o tym myśleć. Wybaczcie!
[trzask]
Babcia Smith: Och! Na stare falbanki od halki, co ci odbiło?
Młoda Applejack: Przepraszam babciu. Pomyślałam, że jak ci pomogę, to pójdzie szybciej.
Babcia Smith: Pomyliłaś się. Wszystkie rozpylacze są tu.
Młoda Applejack: To dobrze. Powiedz babciu, kiedy spotkałaś się z plamicą jabłkową?
Babcia Smith: To był drugi rok mojego życia tu, w Ponyville. Jeszcze zanim zaczęło mnie strzykać w lewym kolanie.
Młody Big McIntosh: Podobno od tamtej pory jabłonie rosną wielkie jak dęby. A ja właśnie wtedy dostałem swój znaczek.
Spoiled Milk: A my pytaliśmy, kiedy możemy wrócić, żeby zobaczyć babcię.
Młoda Applejack: Ee, Big Mac nie chciał być niegrzeczny, ale nie możecie teraz zobaczyć babci, ponieważ ma plamicę jabłkową.
Filthy Rich: Och! Myślałem, że tylko drzewa mają plamicę.
Młoda Applejack: Tak, najczęściej właśnie drzewa. Lekarze uważają, że to od pracy w sadzie przez tyle lat. My musieliśmy zawieść babcię do szpitala do Ponyville. Wróciliśmy przed waszym przyjściem.
Filthy Rich: O jacie, straszna sprawa.
Spoiled Milk: Uch, czy to aby nie jest zaraźliwe.
Młoda Applejack: Emm, nic wam nie będzie, ale idźcie już. [kaszle] Tak na wszelki wypadek.
Filthy Rich: Masz rację. Musimy się śpieszyć, zanim godziny odwiedzin się skończą.
Młoda Applejack: No właśnie. Zaraz! Odwiedzin?!
Filthy Rich: W szpitalu oczywiście. Z pewnością tam się spotkamy.
Młody Big McIntosh: Powiedzenie mu o szpitalu pogorszyło sprawę jeszcze sto razy bardziej! No i co teraz zrobimy?!
Młoda Applejack: Już wiem!
Babcia Smith: Zgubiłam swoją sztuczną szczękę w świńskim korycie i to był najgorszy przypadek jabłkowej plamicy jaki kiedykolwiek w życiu widziałam.
Młody Applejack: Chciałabym cię słuchać dalej babciu, ale musimy iść do szpitala, szybko.
Babcia Smith: Do szpitala? Po co? Ktoś jest chory?
Młody Big McIntosh: Ty babciu, podobno.
Młoda Applejack: On chciał powiedzieć, że potrzebują cię w szpitalu.
Babcia Smith: Heh, po jakiego grzyba?
Młoda Applejack: Chodzi o plamicę. Zaczęła atakować również kucyki. Lekarze potrzebują opinii eksperta, a nikt się nie zna lepiej na walce z plamicą niż babcia Smith!
Babcia Smith: No to na co czekamy do stu ogryzków? Na przód!
Młody Big McIntosh: A... [jęk]
Młoda Applejack: Lepiej będzie jak wejdziemy od... od tyłu. Żeby nie spotkać się z chorymi kucykami w poczekalni.
Młoda Applejack: Ups! Zapomniałam.
[ślizg]
Młody Big McIntosh: Uaa!
Młoda Applejack: Doskonale. Teraz nie musisz się bać, że złapiesz plamicę.
Babcia Smith: Skoro tak mówisz złotko.
Młoda Applejack: A teraz poczekaj tu, a ja... sprawdzę twoją prezentację.
Babcia Smith: Jasny rabarbar, o co tu chodzi?
Młoda Applejack: Hah, no proszę, co za spotkanie.
Spoiled Milk: Mówiliśmy, że się tu wybieramy.
Filthy Rich: Haha, dobrze, że cię widzę. Bo nikt nie wie, w której sali leży babcia. A pielęgniarki nie słyszały o kucyku z plamicą jabłkową.
Młoda Applejack: Sala babci. Jasne. To idźcie tam, i w lewo, potem w prawo, w dół po schodach, w górę po schodach, przez stołówkę, trzy razy w lewo i jesteście. Proste jak blacha do pieczenia! [nerwowy śmiech]
Filthy Rich: Och, ty z nami nie idziesz?
Młoda Applejack: Za chwilę, muszę znaleźć Big Mac'a.
Młoda Applejack: Dobrze babciu. Poczekaj jeszcze sekundę i pójdziemy.
Babcia Smith: A wy to dokąd?
Młoda Applejack: Big Mac nie idzie. On mógłby... zarażać.
Młody Big McIntosh i Babcia Smith: Zarażać?
Młoda Applejack: Dobra właź tu zakryję cię. Przyprowadzę Richa, ty udajesz babcię. Ale nie zdejmuj prześcieradła. Jęknij dwa razy, on wyjdzie i będzie po sprawie.
Młody Big McIntosh: To się wymknęło spod kontroli Applejack! Dobra, myślałaś, że sprzedaż soku jabłkowego w sklepie Richa to dobry pomysł. Ale bez sensu było okłamywanie go, że babcia jest chora i wysyłanie go do szpitala i ściemnianie babci, że ma tu przyjść, żeby mówić lekarzom o plamicy, albo...
Młoda Applejack: Big McIntosh! Proszę cię, posłuchaj mnie choć raz! Tu nie chodzi o moje pomysły! Jak Rich dowie się o kłamstwach, to zerwie współpracę i farma może mieć kłopoty. Chcesz by tak się stało? Czy wolisz mi pomóc?
Młody Big McIntosh: To ty graj babcię. Pasujesz wzrostem i to jest twoja wina.
Młoda Applejack: Mogę. Ale jeśli ty będziesz z nimi gadał, to coś chlapniesz i na pewno nas nakryją.
Młody Big McIntosh: [wzdycha]
Młoda Applejack: Poleż tu nieruchomo i obiecaj, że nie powiesz ani słowa, dopóki nie pozwolę.
Młody Big McIntosh: Ee, tak.
Młoda Applejack: Babciu! Babciu...
Babcia Smith: Najwyższy czas. Powiesz mi co jest grane?
Młoda Applejack: Ee, babciu, poczekaj tu przez chwilę. Ja zaraz przyjdę.
[drzwi]
Babcia Smith: Ouu!
Filthy Rich: Och! Tu jesteś! Krążymy po całym szpitalu i nie możemy znaleźć tej sali.
Młoda Applejack: Cóż, macie szczęście, bo to... to już tutaj. Tym razem postarajcie się nie zgubić.
[skrzypienie]
Młoda Applejack: A niech mnie skoszą!
Spoiled Milk: Co znowu?
Młoda Applejack: On... znaczy ona, była tutaj! O nie! Musimy lecieć!
Spoiled Milk: Czy to jest babcia Smith?
Filthy Rich: Dokąd ją zabierają?
[drzwi]
Młoda Applejack: Wy dwoje idźcie za noszami. Babciu! Co robisz? Miałaś tam czekać.
Babcia Smith: To schowek na środki czystości!
Młoda Applejack: Ouu, eh. Dobrze, to chodź ze mną, ale nic nie mów. No wiesz, zachowaj głos na swoje wystąpienie.
[drzwi]
Młoda Applejack: Och!
Lekarz 1: Przepraszam, ale nie można tu wchodzić bez fartucha i maski.
Młoda Applejack: Ale... ale tam jest mój brat.
Lekarz 1: Nie martw się. To nasz najlepszy lekarz, szybko postawi twojego brata na kopyta.
Młoda Applejack: Och...
Babcia Smith: Jabłkowa plamica to poważna choroba.
Lekarz 2: Co takiego? Jaka jabłkowa plamica?
Pielęgniarka: Może powiedziała "nerwica"?
Babcia Smith: Kiedy coś zostało dotknięte tą zarazą, jedyne rozwiązanie to obciąć wszystko aż do pnia.
Filthy Rich: Och! O nie! Babcia!
Pielęgniarka: Powiedziała pani... obciąć wszystko?
Babcia Smith: No jasne! A co innego można zrobić w tak poważnym stanie?
Wszyscy: Och!
Młoda Applejack: Nie, przestańcie, proszę! To jest jedno wielkie nieporozumienie! A właściwie wielkie kłamstwo.
Babcia Smith: Big Mac?
Filthy Rich: Babcia Smith? Wyjaśnisz nam co tu się dzieje Applejack?
Babcia Smith: To bardzo dobre pytanie.
Młoda Applejack: Och. Może dlatego, że wydawało mi się, że nikt nie chce słuchać moich pomysłów. A może z obawy o to, że to nie ja będę prowadzić farmę. Ale obiecałam coś Filthy Richowi, czego nie mogłam spełnić. I było mi wstyd przyznać się do tego.
Filthy Rich: To znaczy, że babcia nie była chora?
Babcia Smith: A kucyki nie chorują na jabłkową plamicę?
Młody Big McIntosh: Ymm, nie.
Młoda Applejack: Ja to wszystko zmyśliłam. Bałam się, że kiedy się dowiesz, przestaniesz brać nasze produkty, więc dalej brnęłam w kłamstwa.
Lekarz 1: Czyli ona nie jest lekarzem.
Młoda Applejack: Proszę nie każcie babci i farmy za to co zrobiłam. To wszystko jest moja wina.
Młody Big McIntosh: Myślę, że nie do końca masz rację. Może gdybym bardziej zwracał uwagę na to co ty mówisz, zamiast samemu ciągle gadać, nie doszłoby do tej sytuacji. Wiem, że muszę mniej mówić i więcej słuchać. Zwłaszcza ciebie.
Młoda Applejack: Och, dzięki starszy bracie. Nie ważne, czy to ja będę kierować farmą, czy ty. Wiem, że i tak trafi w dobre kopyta.
Babcia Smith: To miło! Ale na kwaśne jabłka nie wiem o czym wy gadacie! Ja tam nie wybieram się na emeryturę, pff! Kierować farmą, jeszcze po takim wyczynie, nie ma mowy. A ty mi chłopaku nawet nie próbuj zrywać współpracy z farmą Sweet Apple. Bo pójdę na skargę do twojego dziadka, jasne?
Filthy Rich: Aa, am. Tak jest.
Babcia Smith: No dobrze. Kto z was chce posłuchać o jabłkowej plamicy? Kiedy byłam źrebakiem...
Apple Bloom: Nie mogę uwierzyć, że tak strasznie kłamałaś.
Applejack: No tak, nie jestem z tego dumna. Ale ta historia to była dla mnie niezła lekcja uczciwości. Mam nadzieję, że dla ciebie też.
Apple Bloom: Ha, no jasne. Zrozumiałam, że nikt nie jest od razu super i czasem popełniasz błędy zanim odkryjesz kim jesteś.
Big McIntosh: Yy, tak!
Apple Bloom: Ale najważniejszą rzeczą której się dowiedziałam jest to, kto naprawdę rządzi farmą.
Applejack, Apple Bloom Big McIntosh: Babcia!
Babcia Smith: Żebyście wiedzieli. A teraz koniec tego gadania i wracajcie do pracy. Zaraz po tym jak wypijemy po szklaneczce soku jabłkowego.
Rodzina Apple: [śmieją się]
[muzyka i napisy końcowe][lektor wymienia polską ekipę dubbingową]
Sezon pierwszy Przyjaźń to magia, część 1Przyjaźń to magia, część 2BiletomistrzyniSezon na jabłkaSposób na gryfaChwalipiętaWyjście smokaDziewczyński wieczórKońska plotkaRój stuleciaPożegnanie ZimyZnaczkowa LigaJesienna przyjaźńSukces spod igłyRóżowa intuicjaPonaddźwiękowe BumMistrzyni spojrzeniaKonkurs talentówKucyki i psyW zielonym ci nie do twarzyImpasPtaszek na uwięziZ kronik Ligi ZnaczkowejSowa mądra głowaSamotna imprezkaNiezapomniany wieczór
Sezon drugi Powrót do harmonii, część 1Powrót do harmonii, część 2Lekcja zerowaLuna odmienionaSiostrzany sojuszZnaczkowa ospaKonkurs pupiliTajemnicza WybawicielkaGwiazda salonówTajemnica nadmiaruWigilia SerdecznościDzień uznania dla rodzinyBobasy CakeOstatnia gonitwaSuperszybki Wyciskacz Soku 6000Czytaj i płaczDzień Serc i PodkówPrzyjaciel w potrzebieLekcja stanowczościPora na czasPoszukiwacze smokówHuraganowa FluttershySekrety PonyvilleZagadka w Ekspresie PrzyjaźniŚlub w Canterlocie, część 1Ślub w Canterlocie, część 2
Sezon trzeci Kryształowe Królestwo, część 1Kryształowe Królestwo, część 2Wszędzie Pinkie PieZgniłe jabłkoPojedynek na czaryBezsenność w PonyvilleAkademia WonderboltsZjazd rodziny AppleSpike do usługTylko spokojnie, FluttershyTylko dla pomocnikówKucykowe dyscyplinySposób na zaklęcie
Sezon czwarty Księżniczka Twilight Sparkle - część 1Księżniczka Twilight Sparkle - część 2ZamkomaniaSamodzielna Dzielna DoPrzyjaźń uskrzydlaSuperkucykiNietoperze!Rarity podbija ManehattanPinkie Apple PieRainbow FallsO jednego za dużoHonor PinkieProste życieFluttershy ma głosNauka z TwilightNielekko być bryzusiemLekcja samodzielnościMaud PieOklaski dla Sweetie BelleWiara czyni cudaSkrzydlata wiedzaTargi wymianyInspiracja, manifestacjaIgrzyska w EquestriiKrólestwo Twilight - część 1Królestwo Twilight - część 2
Sezon piąty Znaczkowa mapa - część 1Znaczkowa mapa - część 2Nie ma to jak w domuRozterki Apple BloomTank chce spaćŚciganyStara przyjaźń nie rdzewiejeZaginiony skarb GriffonstoneAch, życie...Księżniczka SpikeAle impreza!Kopę lat!DobranocFiku-miku w butikuDetektyw RarityKuce w wielkim mieścieSiostrzany TurniejPoszukiwacze zaginionych znaczkówWielka tajemnica PinkieWspólne ŚwiętaNoc KoszmarówŻartowniś DiscordHooffieldowie – McColtsiGłówna atrakcjaZnaczki raz jeszcze - część 1 Znaczki raz jeszcze - część 2
Sezon szósty Kryształowanie - część 1Kryształowanie - część 2Podarunek Maud PieNaznaczkowaneTurniej OgniaZawsze jest druga szansaNowicjuszka DashOpowieść o serdecznościAleja SzykuWolny dzień ApplejackPowrót brataDosmacz swoje życieFikcja i prawdaWyścig to nie wszystkoDowcipna Rainbow DashPrzemiana podmieńcaOgry i ciemniceMecz koszballaZnaczków naszych winaWizyta w Las PegasusTroszkę więcej magiiKwestia punktu widzeniaNiewinne kłamstwaSzkoła mistrzówStare sprawy, stare miejsca, część 1Stare sprawy, stare miejsca, część 2

Więcej w Fandom

Losowa wiki